0 Komentarzy

(Uwaga: ten post na krótko przerywa moje wyjaśnienie z szerokiej i wąskiej ścieżki)

Nadzieja!

Szczególnie w czasach takich jak obecne, gdy świat wydaje się rozpadać w szwach, potrzebujemy ich jeszcze bardziej. Inflacja, kryzys gospodarczy, bezsilność polityczna, katastrofy ekologiczne i wojny niepokoją ludzi. Do tego dochodzą rozbite rodziny i kryzysy tożsamości. Nic dziwnego, że liczba chorób psychicznych rośnie. Zwłaszcza od czasu pandemii koronawirusa wzrosła liczba osób cierpiących na depresję.

Wygląda na to, że na tym świecie nie ma już prawie żadnej nadziei. Nikt nie wie, jak rozwinie się sytuacja polityczna i gospodarcza. Trudno jest planować najbliższe lata. Wszystko wydaje się niepewne. Perspektywy na przyszłość są ponure.
To zdanie słyszę każdego dnia, gdy rozmawiam z moimi pacjentami. Zwłaszcza osoby starsze cieszą się, że są już w podeszłym wieku. Martwią się o swoje wnuki i o to, czego mogą się spodziewać w przyszłości.

Ja również doświadczyłem jednego lub dwóch kryzysów w moim życiu. Były momenty, w których byłem na skraju utraty nadziei. Ale było coś, co dawało mi siłę, by iść dalej. Była nadzieja, która mnie podtrzymywała.

Możemy o tym przeczytać w Biblii, w Hebrajczyków 6:19 czytaj:

Trzymamy się tej [nadziei] jako bezpiecznej i mocnej kotwicy duszy, która sięga również do wnętrza, za zasłonę.

Tworzenie obrazu

W ciągu ostatnich kilku tygodni dużo rysowałem na iPadzie za pomocą Procreate, cyfrowego programu do rysowania. To świetna rzecz, ponieważ można wygodnie leżeć na kanapie i nadal pracować nad dziełem sztuki. Ponieważ w ciągu ostatnich kilku tygodni byłem nieco wyczerpany, było to dla mnie idealne rozwiązanie. Od jakiegoś czasu pracuję nad obrazem cyfrowym. Ale w tym tygodniu były urodziny mojego starszego brata, a także jednego z moich ulubionych przyjaciół. Zastanawiałem się, jak mógłbym wysłać im życzenia urodzinowe. Mój brat mieszka w Czechach, a mój przyjaciel w Bawarii. Mój brat i ja co roku wysyłamy sobie cyfrowe kartki. Postanowiłem więc narysować jedną dla niego. Motyw został szybko znaleziony: kotwica. Znalazłem fajne odniesienie na pinterest. Pasujący tekst biblijny również natychmiast pojawił się w mojej głowie. Zabrałem się więc do pracy. Spędziłem trzy lub cztery wieczory pracując nad obrazkiem, ale został on ukończony dzień przed urodzinami mojego brata. Mógł więc otrzymać go na czas.

Urodziny mojego przyjaciela były dwa dni później. Użyłam tego samego motywu i zmieniłam tekst na „Błogosławieństwa Bożego z okazji urodzin“. Nadal wysyłamy sobie prawdziwe kartki, co jest cudownie staroświeckie. Wydrukowałam więc zdjęcie i stworzyłam z niego piękną kartkę. Jak zawsze trochę za późno, została wysłana pocztą w długą podróż na południe Niemiec.

Malowanie tej kartki było dla mnie jak terapia. Tekst biblijny przypomniał mi, że nie muszę dawać wyzwaniom życia władzy nade mną, ponieważ moje źródło siły jest zakotwiczone w niebie.

Kotwica

Kotwica to wspaniała rzecz. Lubię zgłaszać się na ochotnika do wachty kotwicznej podczas moich rejsów. To bardzo ekscytujące zajęcie. Co pół godziny sprawdzasz, czy kotwica nadal trzyma się we właściwej pozycji. Co pół godziny sprawdzasz, czy kotwica nadal się trzyma i czy znajduje się we właściwej pozycji. Wszystko to jest szczegółowo opisane w przeznaczonej do tego książce.

Jeśli kotwica trzyma się prawidłowo, statek jest bezpieczny. Nikt nie musi się obawiać, że statek odpłynie i może zostać rozbity.

Istnieje również taka kotwica dla naszej duszy. Odnoszę wrażenie, że wiele dusz, podobnie jak statek, jest po prostu pędzonych bez celu tam i z powrotem przez fale i prąd. Nie mają przyczółka ani celu w życiu. W pewnym momencie zostaną rozbite na klifach beznadziei. Ale Bóg oferuje naszej duszy mocne oparcie. Szczególnie w tych czasach możemy skorzystać z tego wsparcia, aby nie poddać się zniechęceniu.

Kotwicą duszy jest nadzieja.

Zawiedzione nadzieje

Ale na co może liczyć nasza dusza? Wiele nadziei rozbija się o poszarpane skały rzeczywistości tego świata. Wielu ma nadzieję na szczęśliwy związek i znalezienie wymarzonego partnera. Ale nadzieja często okazuje się złudna. Wielu ma nadzieję na dobrze płatną pracę. Ale jak szybko może ona zniknąć lub zarobione pieniądze tracą swoją wartość. Inni liczą na szczęście w związku lub w rodzinie. Niestety, nie dostają tego, czego chcą od swoich bliskich, bez względu na to, ile w nich inwestują.

Wielu ludzi zawiodło się w swoich nadziejach tak często, że nie mają już odwagi mieć nadziei w obawie przed ponownym rozczarowaniem.
Jakiej nadziei nie można zawieść? Jaki rodzaj nadziei oferuje nam Bóg?

Odpowiedź znajdujemy w wersecie, który właśnie przeczytaliśmy. Mówi on, że kotwica nadziei sięga do środka, za zasłonę. Brzmi to trochę dziwnie, prawda?

Dowiedzmy się, co oznacza “wnętrze“. Pomocne będzie przeczytanie następującego wersetu (Hebrajczyków 6:20) wciąż czyta:

gdzie Jezus wszedł jako poprzednik dla nas, który stał się arcykapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.

Tutaj czytamy, że Jezus wszedł za zasłonę, do wewnętrznego pokoju. Tak więc Jezus jest w tym miejscu, w wewnętrznym pokoju. Dowiadujemy się również, że stał się najwyższym kapłanem na wieczność. To pomaga nam nieco dalej. Arcykapłan ma coś wspólnego ze świątynią i służeniem Bogu.

Sanktuarium

Przyjrzyjmy się temu bliżej!

Bóg dał Mojżeszowi specjalne zadanie. Po uwolnieniu ludu Izraela z niewoli egipskiej i wyprowadzeniu go na pustynię, miał on zbudować tam świątynię dla Boga. Bóg chciał mieszkać pośród swojego ludu. Dał Mojżeszowi bardzo szczegółowe instrukcje dotyczące tego, jak powinno to wyglądać. Świątynia ta miała być wzorowana na niebiańskim sanktuarium. Tak, miało być nawet obrazem, tj. wzorem dla oryginału w niebie (zob. Wyjścia 25:8+9).

Sanktuarium składało się z trzech części. Miało dziedziniec, na którym znajdował się ołtarz do składania ofiar całopalnych i duża umywalnia. Następnie znajdował się namiot, który był podzielony na dwie kolejne części. Przednia część namiotu była znana jako „Miejsce Święte“. Tutaj znajdował się siedmioramienny świecznik, stół chlebowy ze świeżym chlebem i ołtarz kadzenia. Ten ostatni stał bezpośrednio przed zasłoną, która oddzielała „Miejsce Święte“ od „Miejsca Najświętszego“. Tylko kapłani mogli wchodzić do Miejsca Świętego. Najwyższy kapłan mógł wejść do Miejsca Najświętszego tylko raz w roku. Tam znajdowała się Arka Przymierza. Zawierała ona Dziesięć Przykazań, słój manny i kwitnącą laskę Aarona. Nad Arką Przymierza znajdowało się siedzenie miłosierdzia, które było przysłonięte przez dwóch aniołów.

Oczyszczenie świątyni

To tutaj ujawnia się nasza tajemnica dotycząca tego, co kryje się wewnątrz, za zasłoną. „Święte Świętych“ symbolizuje salę tronową Boga. Arka Przymierza z siedziskiem miłosierdzia symbolizuje tron Boga. Dziesięć przykazań, które znajdują się w Arce Przymierza, są podstawą Bożych rządów. To tutaj znajduje się Bóg. Stąd rządzi wszechświatem. W tekście z Listu do Hebrajczyków czytamy, że Jezus wszedł tam jako nasz arcykapłan. Arcykapłan był przedstawicielem ludu Bożego. Raz w roku odbywał się Wielki Dzień Pojednania. W tym dniu sanktuarium było oczyszczane z grzechów ludu. Każdego dnia ludzie przynosili swoje grzechy do sanktuarium, ofiarując zwierzę ofiarne. To symbolicznie przenosiło winę grzesznika do sanktuarium. W ciągu roku wszystkie grzechy ludu gromadziły się tam, mówiąc w przenośni. Dlatego też świątynia musiała zostać oczyszczona. Przy tej dorocznej okazji arcykapłan wchodził do Miejsca Najświętszego z krwią zwierzęcia ofiarnego i kropił nią zasłonę oraz Arkę Przymierza. Oczyszczało to sanktuarium z grzechów ludu. Grzechy te były następnie przenoszone na wybranego wcześniej kozła, który był dosłownie wysyłany na pustynię (stąd też pochodzi powiedzenie o wysyłaniu kogoś na pustynię).

Jednak wszystkie te symbole i usługi w sanktuarium są jedynie typem, tj. modelem służby Jezusa. Wyjaśnienie tego wszystkiego wykraczałoby poza zakres tego artykułu.

Służba Jezusa za zasłoną

Jezus przyszedł na ten świat, aby umrzeć jako baranek ofiarny za nasze grzechy. Jest więc ofiarą składaną codziennie w świątyni. Jako grzesznicy możemy przenieść naszą winę na Jezusa, który już za nas zapłacił, poprzez nasze wyznanie grzechu. Poprzez swoją krew Jezus oczyszcza nas z naszej winy. W zamian jest ona najpierw przenoszona do prawdziwego sanktuarium, które znajduje się w niebie. Grzechy całej ludzkości gromadzą się tam od ponad 6000 lat. Czytaliśmy jednak, że nasza kotwica nadziei sięga do środka, za zasłonę, czyli do Miejsca Najświętszego. Tam znajdujemy jedyną prawdziwą nadzieję.

Wielki Dzień Pojednania odbywał się raz w roku. Arcykapłan wchodził za zasłonę do Miejsca Najświętszego z krwią zwierzęcia ofiarnego, aby oczyścić je z grzechów.

Jezus stał się dla nas najwyższym kapłanem. Nie potrzebuje jednak krwi niewinnego zwierzęcia. On sam jest zwierzęciem ofiarnym. Jest zarówno ofiarą, jak i arcykapłanem. Wchodzi więc do niebiańskiej sali tronowej z własną krwią i staje przed Ojcem. Tam robi dwie rzeczy. Po pierwsze, jest naszym przedstawicielem i orędownikiem. Reprezentuje nas i nasze sprawy przed Bogiem. Po drugie, oczyszcza sanktuarium z naszych grzechów i zapewnia, że spadną one z powrotem na szatana, który je spowodował. Tutaj dotarliśmy do naszej kotwicy nadziei.

Kotwica nadziei

Nasza nadzieja leży w fakcie, że Jezus sam wziął na siebie naszą winę, przelewając za nas swoją krew. Przez swoją krew może oczyścić nas z grzechów i uzyskać dla nas przebaczenie i nowe życie przed Bogiem. Ale nasz grzech, choć przebaczony, nadal istnieje. Jest przechowywany w niebiańskim sanktuarium. Może nawet spaść na nas, jeśli odwrócimy się od Boga. Dlatego naszą jedyną nadzieją jest nasz Najwyższy Kapłan. Każdy, kto studiuje prorocze łańcuchy czasowe w Księdze Daniela, zda sobie sprawę, że najdłuższy z nich dotyczy oczyszczenia świątyni (S. Daniel 8:14). Ten łańcuch czasowy kończy się w roku 1844 (jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, skontaktuj się ze mną). Można zatem wywnioskować, że Jezus wszedł za zasłonę, do Miejsca Najświętszego, w roku 1844. Od tego roku ma miejsce Wielki Dzień Pojednania. Oznacza to, że każda osoba, która kiedykolwiek żyła, jest ponownie poddawana próbie przed Bogiem. Są oni sprawdzani, czy przyjęli ofiarną śmierć Jezusa i pozwolili się oczyścić z grzechów. Jeśli tak, to będzie żył wiecznie. Wszystkie jego grzechy zostaną wykreślone z księgi życia. To tak, jakby nigdy ich nie popełnił. Jeśli dana osoba nie chce przyjąć oferty, będzie wiecznie martwa. Każdy przypadek jest rozstrzygany na korzyść życia lub śmierci. W pewnym momencie wszyscy zmarli zostaną osądzeni. Wtedy przyjdzie kolej na żywych. Nasze losy również zostaną rozstrzygnięte. Ale każdy otrzyma wcześniej wystarczająco dużo możliwości, aby podjąć właściwą decyzję. Gdy wszyscy opowiedzą się za lub przeciw Bogu, proces oczyszczania dobiegnie końca. Ludzie albo poniosą własną winę, albo zostanie ona nałożona na Szatana, kozła ofiarnego. Kiedy to wszystko się skończy, Jezus przyjdzie ponownie i zabierze nas do domu.

Witamy w domu!

Jezus przychodzi, aby zabrać nas do domu, do Miejsca Najświętszego! W Hebrajczyków 6:20 Czytamy, że Jezus wszedł za zasłonę jako nasz poprzednik. Przygotował dla nas drogę, abyśmy mogli być tam, gdzie On jest. To miejsce jest naszym domem. Jest to miejsce, w którym panuje sprawiedliwość, miłość, łagodność i towarzyskość. Jest to miejsce, za którym wszyscy na tej ziemi tęsknią, ale którego nigdy tu nie znajdą. Nie będzie już egzystencjalnych lęków, bólu, złamanych serc, wojen i śmierci. Możemy być dziedzicami Boga, a tym samym sami zasiądziemy na tronie i będziemy królować razem z Jezusem.

Najlepszą rzeczą będzie to, że wszystkie nasze błędy i grzechy znikną. Nikt nie będzie już myślał o moich słabościach i porażkach. Ja sam również o tym wszystkim zapomnę. Jakże często cierpię z powodu własnych niedociągnięć na tej ziemi. Ale tam, w niebie, wszystko to będzie przeszłością. Będzie to miejsce najczystszej radości i najwyższego szczęścia.

Moja osobista kotwica nadziei

To jest moja mocna i bezpieczna kotwica. Ponieważ wiem, że Jezus przeszedł tę drogę przede mną i przygotował ją dla mnie, mogę podążać za Nim z ufnością. Na tym świecie ścieżka ta często wiąże się z trudami, bólem i śmiercią. Ale to wszystko jest niczym w porównaniu ze wspaniałymi rzeczami, które Jezus przygotowuje dla mnie właśnie teraz!

Jezus cierpiał nieskończoną agonię i uniżył się głęboko, aby umożliwić mi wieczną radość i pokój. Jego bezgraniczna, a przede wszystkim nieustanna miłość i oddanie dla mnie są moją bezpieczną kotwicą.

Kiedy myślę o tym, jak wiele dla mnie poświęcił, by dać mi lepsze życie, łatwiej jest mi porzucić ten świat, by zyskać to, co mi oferuje. Nie muszę już doświadczać wszystkiego na tym świecie, ponieważ wiem, że ten świat nie może mi zaoferować niczego, co uczyniłoby mnie naprawdę szczęśliwym.

Moja nadzieja na życie bez winy i grzechu jako córka króla już teraz daje mi pokój i spokój w tym życiu. Im bardziej zajmuję się Bogiem i Jego chwalebną naturą, tym bardziej się w Nim zakochuję. I tym bardziej bezwartościowe wydają mi się wszystkie rzeczy, które ten świat chce mi tutaj zaoferować. Moje serce pragnie dotrzeć tam, gdzie moja nadzieja jest już zakotwiczona: u boku mojego wspaniałego Boga i Zbawiciela Jezusa Chrystusa! On przeszedł ścieżkę przede mną, abym i ja mógł ją odnaleźć i nią kroczyć.

Jest nadzieja poza tym życiem i tym światem. Niech ten świat runie jak domek z kart! Wiem, że moja kotwica trzyma się w Świętym Świętych, gdzie stoi za mną Ktoś, kto oddał wszystko, abym wkrótce mógł być z Nim.

Gdzie zakotwiczona jest twoja nadzieja? Czy twoja kotwica wytrzyma, nawet jeśli świat zawali się na ciebie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane posty